Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Olga Bakanowska   Ekstremalny rok 2011

Ekstremalny rok 2011

Pomimo naszych wielokrotnych prób zrozumienia natury ta w zeszłym roku udowodniła nam, że nadal pozostaje nieujarzmiona i nieprzewidywalna.

"Są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się filozofom" – powiedział Hamlet w sztuce Szekspira. I rzeczywiście, w zeszłym roku byliśmy świadkami przerażających fenomenów natury. Ziemię nawiedziła seria zjawisk na niespotykaną dotąd skalę, siejąc spustoszenie na ogromnych połaciach terenu.

Ubiegły rok można uznać za niezwykły również ze względu na towarzyszące mu rzadkie zjawisko La Niña (z hiszp. dziewczynka). Jest to anomalia pogodowa występująca raz na kilka lat w równikowej części Pacyfiku. Kiedy się pojawia, wprowadza chaos w układzie prądów oceanicznych na całym świecie, wywołując niecodzienne zjawiska w różnych zakątkach Ziemi. Niektórzy naukowcy uważają, że to właśnie La Niña odpowiada za wiele pojawiających się w roku ubiegłym ekstremów pogodowych.

Woda – kapryśny żywioł

Raz było jej zbyt dużo, a raz zbyt mało. Australię na przełomie 2010 i 2011 roku nawiedziła seria powodzi, głównie w stanie Queensland, pokrywając obszar o wielkości Francji i Niemiec razem wziętych. Na ¾ powierzchni zalanego terenu ogłoszono stan klęski żywiołowej, tysiące ludzi ewakuowano. Eksperci mówią, że to La Niña sprowadziła nad kontynent ogromne ilości opadów.

Najgorsza wielka woda wtargnęła do Tajlandii, największa w tym kraju od 50 lat – dotknęła prawie 13 mln ludzi i zabrała 790 istnień. Woda wdarła się w lipcu i wzmacniana serią deszczy monsunowych oraz burz tropikalnych trwała do grudnia.

Inne państwa z kolei boleśnie doświadczyły braku wody. Rekordowa była susza we wschodniej Afryce w tzw. Rogu Afryki, przez którą ucierpiało 10 mln osób. Spowodowała poważny kryzys żywnościowy w Somalii, Etiopii i Kenii. Zmarły tysiące ludzi i miliony zwierząt. Do tak dramatycznej sytuacji również przyczynił się efekt La Niña, który przerywał sezonowe opady przez dwa następujące po sobie lata.

Feralny rok dla Ameryki Północnej

Na południu kraju (m.in. w Teksasie, Arizonie, Nowym Meksyku) zapanowały wielkoobszarowe pożary i susze. W Teksasie susza zniszczyła od 100 do 500 mln drzew. Być może jeszcze więcej strawił ogień. Z kolei w ciągu kilku dni, na przełomie stycznia i lutego, masywna burza śnieżna uderzyła w wiele centralnych wschodnich i północno-wschodnich stanów USA. Chicago zostało praktycznie odcięte od świata.

Rok 2011 był trzecim co do wielkości sezonem huraganów w historii Stanów i drugim pod względem częstotliwości występowania tornad. Ochrzczono go wymowną nazwą „roku tornad” – od stycznia do czerwca w centralnej południowej i wschodniej części USA przyszło na świat niemal 1600 trąb powietrznych. Prawie połowa z nich miała miejsce w kwietniu.

Według Natural Resources Defense Council (NRDC) w USA we wszystkich 50 stanach mogły zostać pobite dotychczasowe rekordy ekstremalnego ciepła i zimna. Straty finansowe oszacowano w sumie na 50 mld dolarów.

Zdania co do przyczyn tych ekstremalnych zdarzeń są podzielone. Niektórzy uważają, że to skutki ocieplającego się klimatu, inni że to naturalna zmienność cykli pogodowych, do których przyczynia się wiele czynników, m.in. zjawisko La Niña.

Jedno nie ulega wątpliwości – rok 2011 zostanie zapamiętany jako rok rekordów. Czy tak wiele skrajności w tak krótkim czasie może być tylko kwestią przypadku i naturalnych mechanizmów? Czy też są one początkiem nowego, niebezpiecznego trendu dla naszej planety? Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć w najbliższej przyszłości.

Pełen artykuł znajduje się na stronie www.chronmyklimat.pl

Ten wpis czytano 620 razy.
Człowiek Ślimak??
Olga Bakanowska - Czwartek, 19 Styczeń 2012 15:01
Pani Olu jest pani the best pod każdym względem. Kiedy napiszę , zaproszę panią do udziału w dyskusji. Narazie, Człowiek Ślimak przyniósł nieoczekiwaną, wielce emocjonalną dyskusję, portal ożył..
Jan - Czwartek, 19 Styczeń 2012 15:00
dla jednego wiara, a dla drugiego szkiełko i oko :)
ale fakt, dopóki dowody nie będą ostateczne (to co widzimy, nie jest jednoznacznie spowodowane spalaniem paliw kopalnych), dopóty będą sceptycy. do tego jeszcze jakże zaradne lobby naftowe.
czekam w takim razie na Pański wpis.
Olga Bakanowska - Czwartek, 19 Styczeń 2012 14:26
dowody sa mizerne, bo jak nawet pani koledzy tu piszą i komentują nie ma jasności co do przyczyn ocieplenia. Wiara zaś jest pewnością. To jedyny w tej chwli pewnik. szerzej o tym już napiszę u siebie. Pozdrawiam raz jeszcze.
Jan - Czwartek, 19 Styczeń 2012 14:24
Zgadzam się z Panem, że czas jest specyficzny i że w ludzkiej naturze zakodowana jest tendencja do samozagłady. Ot, po prostu lubimy robić sobie sami na przekór, nie wyciągając wniosków z poprzednich działań.
Ale byłabym ostrożna z włączaniem w ten temat jakichś istot nadprzyrodzonych, czy kwestii wiary. To temat na zupełnie inne dyskusje. Poza tym, ta wiara nie u każdego jest jednakowa.
W każdym bądź razie, trudno nadal uparcie sądzić, że wszystko jest OK, obserwując co się obecnie dzieje w okół nas z naturą. To są twarde dowody, tu nic nie trzeba brać na wiarę.
Olga Bakanowska - Czwartek, 19 Styczeń 2012 13:55
Jak mogę ironizować pod blogiem tak cenionej przezemnie Pani Oli ? Wnioski nie są pochopne, dzień w Biblii nie jest 24 godzinny. Więc nie bierzmy tego dosłownie. Ale czas jest bardzo specyficzny , wskazujący na koniec. Pani Olu, lepiej pochopne (aż ) wnioski , i próba zmiany czegoś niż bierność. Tu sie zgadzamy myślę. Czy człowiek jest w stanie zatrzymac procesy zachodzące w świecie przyrody ? Nie. Bo zbyt potężna machina została uruchomiona. Nic nie wskazuje też na to aby człowiek się opamiętał. Rycie ziemii na gaz łupkowy, tylko przyspieszy ten proces. Człowiek ciągle bierze, można by rzec, kradnie zasoby przyrodnicze i stał sie pasożytem nic nie oddając. Moc i potęga uruchomionych zjawisk już dawno przerosła mozliwośći człowieka. Człowiek nad tym juz nie panuje. Niemniej wszystko jest pod kontrolą Najwyższego, i nic nie wydarzy się bez Jego wiedzy, jednocześnie człowiek nie może zrobić nic jeśli przemiany wywołał Najwyższy.To trzeba ustalić najpierw Pani Olu. Pozdrawiam serdecznie moją ulubioną , absolwentkę wydziału ochrony środowiska , piszącą te blogi.
Jan - Czwartek, 19 Styczeń 2012 13:17
aż tak pochopnych wniosków bym nie wyciągała: widać, że coś niedobrego dzieje się z klimatem, ale te zmiany będą się jeszcze rozwijać przez lata. Mamy jeszcze czas im zapobiec.
Chyba, że Pan w tym momencie ironizował... :)
Olga Bakanowska - Czwartek, 19 Styczeń 2012 11:19
to jest początek końca, czy się komuś wydaje czy nie. W Biblii jest o tym mowa bardzo jasna i zrozumiała co nastąpi w dni końcowe. Powtarzam - dni , a nie czasy ostateczne.
Jan - Czwartek, 19 Styczeń 2012 11:15
oczywiście, że nie. być może o tym napisze w następnej kolejności :)
Olga Bakanowska - Czwartek, 19 Styczeń 2012 10:05
Ekstremalnych spraw nie brakowało i w Polsce. chociażby wielka susza w jesieni na południu kraju...
O. Stanisław - Czwartek, 19 Styczeń 2012 09:34
Odsłon: 8114
Olga Bakanowska
Obecnie członek redakcji portalu www.chronmyklimat.pl. Hobbystycznie pływa i szaleje na rowerze. Absolwentka ochrony środowiska na Uniwersytecie Warszawskim
<< Luty 2012 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
2829     
zobacz wszystkie wpisy »